W poprzednim artykule wyjaśniliśmy, gdzie – w świetle przepisów o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji i prawie własności przemysłowej – przebiega granica między legalną inspiracją a czynem nieuczciwej konkurencji.
Wielu przedsiębiorców pyta jednak o coś bardziej praktycznego: jak samodzielnie ocenić, po której stronie tej granicy znajduje się konkretny produkt?
W tym artykule przedstawiamy zestaw kryteriów, którymi w praktyce kierują się sądy, oraz praktyczny schemat oceny, który warto zastosować jeszcze przed wprowadzeniem produktu na rynek.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak ograniczyć ryzyko naruszenia praw własności intelektualnej?
- Jak ocenić ryzyko zarzutu naśladownictwa produktu?
- Kiedy inspiracja cudzym produktem staje się naruszeniem prawa?
Niewolnicze naśladownictwo w świetle ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji
Analizując granicę dozwolonej inspiracji, nie sposób pominąć przepisu, który wprost odnosi się do kopiowania wyglądu produktu – art. 13 u.z.n.k., regulującego tzw. niewolnicze naśladownictwo.
Zgodnie z art. 13 ust. 1 u.z.n.k. czynem nieuczciwej konkurencji jest naśladowanie gotowego produktu za pomocą technicznych środków reprodukcji, jeżeli może to wprowadzić klientów w błąd co do tożsamości producenta lub produktu. Przepis ten ma jednak – zgodnie z utrwaloną linią orzeczniczą – wąski zakres zastosowania. Obejmuje wyłącznie przypadki, w których przeciętny odbiorca nie jest w stanie odróżnić kopii od oryginału, czyli tzw. kopiowanie 1:1, wykonane przy pomocy środków technicznej reprodukcji (np. odlewu, skanu, formy).
Jak podskreśla wyrok NSA z 19.02.2026 r., II GSK 1941/22- ochrona na podstawie u.z.n.k. jest ściśle powiązana z ryzykiem wprowadzenia w błąd (konfuzji) po stronie klientów, a sąd bada to w konkretnych realiach rynkowych (nie abstrakcyjnie). W uzasadnieniu tego wyroku NSA podkreślił również, że ocena czynu nieuczciwej konkurencji powinna uwzględniać potrzebę zachowania równowagi pomiędzy ochroną przedsiębiorców przed wprowadzeniem klientów w błąd a zasadą swobody konkurencji.
Co istotne, ustawodawca w art. 13 ust. 2 u.z.n.k. wprost wyłącza z zakresu tego przepisu naśladowanie cech funkcjonalnych produktu – jego budowy, konstrukcji czy formy zapewniającej użyteczność. Jeśli więc podobieństwo dwóch produktów wynika z tego, że pełnią tę samą funkcję (np. dwie szminki w podobnym kształcie sztyfcika, dwa krzesła biurowe o zbliżonej ergonomii), nie jest to samo w sobie naruszeniem – pod warunkiem, że naśladowca odpowiednio oznaczy swój produkt, jeśli zachodzi ryzyko pomyłki co do jego pochodzenia.
W wyroku TSUE z 19.06.2025 r., C‑17/24, CERAMTEC GmbH przeciwko Coorstek Bioceramics LLC, Trybunał wyjaśnia, że celem regulacji jest uniknięcie sytuacji, w której prawo znaków towarowych prowadziłoby do przyznania jednemu przedsiębiorstwu monopolu na rozwiązania techniczne lub właściwości użytkowe towaru, i że ochrona znakowa nie może służyć przedłużaniu w nieskończoność ochrony patentowej lub innej technicznej.
Sądy podkreślają przy tym, że całkowity zakaz naśladownictwa byłby sprzeczny z zasadą wolności gospodarczej i hamowałby rozwój rynku – każdy produkt powstaje w jakimś stopniu na bazie tego, co już istnieje. Ochrona nie obejmuje więc naśladownictwa jako takiego, lecz wyłącznie sytuacje, w których dochodzi do konfuzji – czyli realnego ryzyka pomylenia produktów przez konsumentów.
Sąd Najwyższy w wyroku z 23.02.2022 r., II CSKP 94/22, OSNC 2022/12/125, wskazał, że przepisy ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji nie mogą służyć sztucznemu ograniczaniu swobody działalności gospodarczej. Jeżeli określone zachowanie mieści się w granicach dozwolonej konkurencji i korzystania z przysługujących przedsiębiorcy praw, samo w sobie nie może zostać uznane za czyn nieuczciwej konkurencji. W sprawie chodziło o wyczerpanie prawa ze znaku towarowego, jednak przedstawione rozważania zachowują znaczenie również dla oceny granic dopuszczalnego naśladownictwa produktów.
Z przedstawionego powyżej orzecznictwa wynika, że samo podobieństwo produktów nie przesądza jeszcze o naruszeniu prawa. Ocena każdej sprawy wymaga uwzględnienia całokształtu okoliczności – charakteru produktu, sposobu jego oznaczenia, postrzegania przez przeciętnego konsumenta oraz celu, jakiemu służy wykorzystanie podobnych elementów. Dopiero analiza tych czynników pozwala określić, czy przedsiębiorca korzysta z dozwolonej inspiracji, czy przekracza granice wyznaczone przez przepisy prawa.
Test granicy – pięć pytań, które warto sobie zadać
Na podstawie art. 3 i art. 13 u.z.n.k., przepisów o ochronie znaków towarowych i wzorów przemysłowych oraz praktyki orzeczniczej, można wyodrębnić powtarzające się kryteria oceny. Poniższy zestaw pytań nie zastąpi indywidualnej analizy prawnej, ale pozwala wstępnie zorientować się w poziomie ryzyka.
- Czy podobieństwo dotyczy całościowego wrażenia, czy pojedynczych elementów?
Sądy oceniają produkt jako całość, z perspektywy przeciętnego, uważnego konsumenta – a nie poprzez zestawianie pojedynczych, wyrwanych z kontekstu cech. Im więcej elementów – kształt, kolorystyka, układ graficzny, nazwa, sposób prezentacji – pokrywa się jednocześnie, tym wyższe ryzyko uznania działania za naruszenie.
- Czy przeciętny konsument może pomylić pochodzenie produktów?
To kluczowe kryterium zarówno dla art. 13 u.z.n.k., jak i dla ochrony znaków towarowych. Ryzyko konfuzji nie musi oznaczać pomyłki co do tego, że kupuje się „ten sam” produkt – wystarczy, że konsument może błędnie założyć istnienie powiązania gospodarczego między producentami (np. licencji, współpracy, tej samej grupy kapitałowej).
- Czy naśladowane cechy mają charakter funkcjonalny, czy estetyczny?
Kopiowanie rozwiązań podyktowanych funkcją produktu (ergonomia, sposób działania, przeznaczenie) jest co do zasady dozwolone. Ryzyko rośnie tam, gdzie naśladowane elementy nie wynikają z funkcji, lecz są estetycznym, rozpoznawalnym wyróżnikiem marki – np. charakterystyczny wzór opakowania, autorska kolorystyka czy oryginalny układ graficzny.
- Czy działanie zmierza do czerpania korzyści z cudzej renomy, czy z własnej pracy nad produktem?
To kryterium wywodzi się wprost z klauzuli generalnej art. 3 u.z.n.k. i z przepisów o znakach renomowanych. Jeśli komunikacja marketingowa buduje skojarzenie z konkretną, znaną marką po to, by „pożyczyć” jej rozpoznawalność – a nie po to, by przedstawić własne zalety produktu – ryzyko naruszenia istotnie rośnie.
- Jaka była intencja i sposób powstania produktu?
Sądy zwracają uwagę, czy podobieństwo jest efektem świadomego, celowego nawiązania do konkretnego konkurenta, czy raczej niezależnego procesu projektowego, w którym podobieństwo wynika np. z trendu rynkowego lub ograniczeń funkcjonalnych. Udokumentowanie procesu twórczego np. szkice, wersje robocze, brief projektowy, może mieć istotne znaczenie dowodowe w ewentualnym sporze.
Strefa szarej granicy – sytuacje, w których nie ma jednoznacznej odpowiedzi
W praktyce najwięcej wątpliwości budzą sytuacje pośrednie, takie jak:
- podobna paleta kolorystyczna opakowania, przy jednocześnie innym układzie graficznym i nazwie,
- zbliżony kształt produktu, wynikający częściowo z jego funkcji (np. kształt sztyfcika pomadki), a częściowo z wyboru estetycznego,
- nazwa produktu brzmiąca podobnie, ale niebędąca identyczną ani łudząco podobną do zarejestrowanego znaku towarowego,
- reklama porównawcza, która wprost odnosi się do konkurenta, ale opiera się na weryfikowalnych, prawdziwych informacjach.
W takich przypadkach ocena ryzyka zawsze wymaga analizy indywidualnej – uwzględniającej m.in. charakter branży, stopień rozpoznawalności naśladowanego produktu oraz sposób, w jaki produkt jest prezentowany konsumentowi.
Jak zabezpieczyć się, gdy granica między inspiracją a naruszeniem prawa nie jest oczywista?
Uzyskanie opinii prawnej przed wprowadzeniem produktu na rynek – Najłatwiej wyeliminować potencjalne ryzyka jeszcze przed premierą produktu. Analiza prawna projektu na etapie jego przygotowania pozwala zidentyfikować obszary wymagające zmian, zanim produkt trafi do sprzedaży, a przedsiębiorca poniesie koszty związane z produkcją lub kampanią marketingową.
Dokumentowanie procesu projektowego – Warto archiwizować szkice, briefy projektowe, kolejne wersje projektu oraz korespondencję dotyczącą jego powstawania. Taka dokumentacja może stanowić istotny materiał dowodowy w przypadku zarzutu naśladownictwa lub sporu dotyczącego autorstwa projektu.
Weryfikacja praw własności intelektualnej przed rozpoczęciem sprzedaży– Przed wprowadzeniem produktu na rynek warto sprawdzić, czy planowane oznaczenia, nazwy, elementy graficzne lub wzory nie kolidują z wcześniej zarejestrowanymi znakami towarowymi, wzorami przemysłowymi lub innymi prawami wyłącznymi przysługującymi konkurencji.
Wdrożenie wewnętrznych zasad dotyczących komunikacji marketingowej- Przedsiębiorca powinien zadbać o to, aby osoby odpowiedzialne za marketing, sprzedaż oraz współpracujący influencerzy znali zasady dotyczące reklamy porównawczej, wykorzystywania cudzych oznaczeń oraz prezentowania produktów konkurencji. Odpowiednie procedury ograniczają ryzyko naruszeń wynikających z nieświadomych działań promocyjnych.
W czym możemy Ci pomóc?
Ocena, czy dany produkt mieści się w granicach legalnej inspiracji, wymaga każdorazowo analizy konkretnego stanu faktycznego – samego produktu, jego oznaczeń oraz sposobu komunikacji marketingowej.
Jeżeli planujesz wprowadzenie nowego produktu na rynek albo otrzymałeś zarzuty dotyczące naśladownictwa, warto przeprowadzić analizę prawną jeszcze przed podjęciem dalszych działań. Pozwala to ocenić rzeczywisty poziom ryzyka oraz dobrać rozwiązania najlepiej odpowiadające specyfice produktu i rynku.
Kancelaria MDL wspiera przedsiębiorców w analizie ryzyka naruszenia praw własności intelektualnej oraz przepisów o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji. Ocenimy poziom ryzyka, wskażemy możliwe rozwiązania i pomożemy bezpiecznie wprowadzić produkt na rynek lub przygotować strategię obrony w przypadku sporu.
Skontaktuj się z nami – już wstępna konsultacja pozwoli ocenić, czy Twój biznes wymaga dodatkowej ochrony.
FAQ
- Czy każde podobieństwo produktu do konkurencji oznacza naruszenie prawa?
Nie. Ochronie nie podlega naśladownictwo jako takie, lecz wyłącznie sytuacje, w których dochodzi do ryzyka wprowadzenia konsumentów w błąd co do pochodzenia produktu lub w których naśladowca w nieuzasadniony sposób czerpie korzyść z cudzej renomy.
- Czym różni się niewolnicze naśladownictwo (art. 13 u.z.n.k.) od czynu nieuczciwej konkurencji na podstawie klauzuli generalnej (art. 3 u.z.n.k.)?
Art. 13 u.z.n.k. ma wąski zakres i dotyczy dosłownego kopiowania zewnętrznej postaci produktu przy użyciu środków technicznej reprodukcji. Jeśli dany przypadek nie spełnia tych ścisłych przesłanek, nie oznacza to automatycznie braku odpowiedzialności – działanie może wciąż zostać ocenione na podstawie ogólnej klauzuli dobrych obyczajów z art. 3 u.z.n.k.
- Czy naśladowanie funkcji produktu jest legalne?
Co do zasady tak – art. 13 ust. 2 u.z.n.k. wprost wyłącza z zakresu ochrony cechy funkcjonalne produktu. Jeśli jednak odwzorowanie funkcji wymaga jednocześnie odwzorowania charakterystycznej formy mogącej wprowadzać w błąd co do pochodzenia produktu, naśladowca powinien odpowiednio oznaczyć swój produkt.
- Jakie znaczenie ma dokumentowanie procesu projektowego produktu?
W przypadku sporu to zwykle producent zarzucający naśladownictwo musi wykazać ryzyko wprowadzenia w błąd. Dokumentacja własnego, niezależnego procesu projektowego może jednak istotnie wzmocnić pozycję przedsiębiorcy broniącego się przed takim zarzutem.
- Kiedy najlepiej przeprowadzić analizę prawną produktu?
Zawsze przed wprowadzeniem produktu na rynek – zarówno w zakresie samego designu i oznaczeń, jak i planowanej komunikacji marketingowej. Koszt takiej analizy jest zazwyczaj wielokrotnie niższy niż koszt sporu sądowego lub konieczności wycofania produktu z rynku.
Skontaktuj się z nami za pomocą formularza kontaktowego:




